*Inny świat…*

Hmm… Dawno mnie tutaj nie było. Dlaczego…? To już przeszłość. Nie chcę do niej wracać. Najgorsze momenty życia. Chwile, których tak bardzo żałuję… Tak. Człowiek uczy się na błędach. Ja już nigdy tego błędu nie popełnie. Nigdy więcej jakichkolwiek bliższych relacji z księżmi! NIGDY! Nie dajcie się im manipulować dziewczyny, błagam… To zawsze jest chora relacja. :-/ Tacy księża, którzy zaczynają nawiązywać jakieś relacje z dziewczynami to nie księża. Ksiądz powinien dawać dobry przykład a nie… Mnie zniszczył. Zniszczył psychicznie. Może nie uwierzycie, może wyśmiejecie. Ale przez niego mam ogromne problemy… Żyletki, myśli samobójcze, nie ufność nikomu, ciągłe podejrzenia, strach, płacz, bezsenność, nienawiść do wszystkich ludzi, strach podczas przebywania z innymi starszymi facetami, niechęć do wszystkiego i wszystkich… psycholog. Tak, tak bardzo mnie ta cholerna relacja zniszczyła. Nie mam z nim kontaktu już prawie od roku, cieszę się z tego. Jednak chciałabym cofnąć czas i nie dopuścić do tego wszystkiego. Nie da się. Życie toczy się dalej. Zastanawiam się nawet żeby całkowicie usunąć tego bloga, aby nie wracać do tego. Zobaczę jeszcze jaka będzie moja decyzja, ponieważ chcę przestrzec inne dziewczyny. Być może to nic nie da, bo sama wiem jak wtedy jest. Mi też mówili, żebym dała sobie spokój, ale ja nie słuchałam, byłam ślepa i głucha. Na szczęście już przejrzałam i usłyszałam. Wy też się zastanówcie nad tym dobrze czy naprawdę tego chcecie. To Wasze życie, ale to co ja przeszłam to koszmar i nie chcę by ktoś jeszcze tak cierpiał.
Teraz u mnie jest dobrze. Mam cudownego chłopaka (w moim wieku oczywiście), którego bardzo bardzo kocham! Przy nim poczułam co to znaczy być szczęśliwą. Tak się cieszę, że Bóg postawił mi go na mojej drodze. Wiele razem przeszliśmy… Raniłam go swoim zachowaniem. Wiem… Ale to dlatego właśnie, że stałam się taka przez tego księdza, on tak mnie zniszczył. Prawie straciłam tego chłopaka. :’( Jednak rozmowa z psychologiem dużo dała mi do myślenia. Zmieniła patrzenie na ten świat. Ufam mojemu ukochanemu <3 To jest cały mój świat. *.* Innym ludziom, hmm niezbyt ufam. Boję się ludzi, boję się że mnie skrzywdzi ktoś znowu, ale trzeba żyć, trzeba dać radę.
Mam mojego Skarba i tylko on się dla mnie liczy teraz <3

***
Pozdrawiam.

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Wesołych Świąt… :(

Na początku, chciałabym wszystkim życzyć wesołych świąt.
Eeeh… Jak ten czas szybko leci. Tak niedawno były święta Bożego Narodzenia a tutaj już mamy Wielkanocne. Wydaje mi się również, że tak niedawno były te święta Wielkanocne 2013… On był tutaj jeszcze u Nas. Pamiętam je tak bardzo dokładnie. Wspomnienia… Beznadzieja….

Ale przejdźmy do konkretów bo znowu się zaczynam rozczulać. Nie pisałam dosyć długo, ponieważ nie miałam czasu. Siedzę po uszy w problemach. I to wszystko przez X. Dziewczyny… Błagam Was! Dajcie sobie z nimi spokój! To oszuści, którym się bardzo nudzi, nie mają co robić i sposobem na ich nudę są głupie i naiwne małolaty. Jeśli takowy ksiądz mówi Ci, że Cię kocha itp., to powiedz takiemu żeby to udowodnił jakoś, zrezygnował z kapłaństwa, był z Tobą, czy coś takiego. Jeśli zacznie się wykręcać, odpuśćcie! Jeśli też jest tak że kochasz Go bardzo a On o tym nie wie, też daj spokój! Jeśli On coś do Ciebie zaczyna, Wasz kontakt staje się bliższy niż powinien być, też powiedzcie sobie STOP! Proszę… Teraz już z własnego doświadczenia wiem jak jest… Większość z nich to pedofile, przez których narobicie sobie mnóstwo problemów. Albo nie wyżyte seksualnie osoby, które Was wykorzystują, żeby je zaspokoić a Wy nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy… Nie będę opisywać o co dokładnie chodzi, ale usiądźcie i zastanówcie się dziewczyny tak porządnie jak to jest u Was i czy potrzebujecie kłopotów? Ja wiem jak to jest… Bo kiedyś jak by mi ktoś coś takiego powiedział, wyśmiałabym go i kazała przestać tak mi mówić i powiedziała że wiem co robię, że Go kocham i w życiu z niego nie zrezygnuję. A teraz… Teraz ogromnie tego wszystkiego żałuję. Żałuję, że zaczęłam utrzymywać z nim ten kontakt, że wtedy 1,5 roku temu mu odpisałam, że zaczęłam z nim tak pisać. Gdybym mogła cofnąć czas to nigdy bym się w to nie wpakowała. No ale… Teraz już jest za późno. Stało się. Człowiek uczy się na błędach. Chciałabym tylko teraz, abyście Wy na takich niby normalnych księży uważały, bo tak na prawdę są oni nienormalni. (Z szacunkiem oczywiście dla takich którzy oddali się w całości Bogu i wiernie mu służą.) Także przemyślcie to dokładnie i zastanówcie się czego chcecie… ;) To dla Waszego dobra…
Ja powiem tyle, że niedawno to do mnie dotarło, że on chyba na prawdę jest nienormalny. Czasem zdarzało mi się tak myśleć, ale oczywiście byłam zaślepiona i to do mnie nie docierało. Dopiero gdy te problemy na prawdę się pojawiły to, to zrozumiałam. Jeszcze nie do końca z nim skończyłam, ale myślę że to tylko kwestia czasu. Kocham Go… Ale już chyba nie tak jak kiedyś. Teraz po tym wszystkim staje mi się co raz bardziej obojętny. No ale widzicie… Pisałam, że mam po uszy przez niego problemy, a jeszcze nie zakończyłam tej chorej relacji tak w 100%. Ale zależy mi na tym, żeby już żadna z Was się w takie coś nie wpakowała. Widzę jak jest więc chciałam Was o tym poinformować, ja jakoś może sobie z tym poradzę. :(  I obiecuję, że pozbędę się Go. Choć wiem, że chyba ta przeszłość będzie się za mną ciągnęła do końca życia…
Jeszcze raz błagam uważajcie na nich…

Pozdrawiam ;*

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

Jest taki dzień, bardzo ciepły choć grudniowy… :)

Witam Was Kochane bardzo gorąco :)
Dziś 24. 12. 2013 rok… Wigilia. Większość osób się cieszy i raduje. A ja? Ja tam świąt nie lubię. Dla mnie to całe łamanie się opłatkiem, składanie życzeń i życzenia sobie jak najlepiej, to jedna wielka ściema. Hmm… Co z tego, że ja chcę i składam te życzenia naprawdę szczerze, jak inni robią to tylko po to żeby było. Pamiętam sytuacje z poprzednich świąt jak siostra miała opory, żeby połamać się ze mną opłatkiem. No to co to ma w ogóle być?? Tak to ma wyglądać? Owszem zrobiła to, ale to tylko tak na odczep się, bo musiała. Przykro mi jest bardzo z tego powodu. Tak więc święta, święta ale nie ma się z czego cieszyć… ;c

Ale Wam Drogie ja całkiem szczerze chciałabym złożyć życzenia. ;)
Więc z okazji tych Świąt Bożonarodzeniowych, chciałabym Wam życzyć dużo szczęścia z Waszymi X-ami. :)  Żeby zawsze wszystko dobrze się układało, duuuuużo miłości. Żeby oni dobrze Was traktowali. I też żebyście Wy miały do nich duuuużo cierpliwości, bo jak wiecie czasem potrafią dać nam nieźle w kość…
I oczywiście też spokoju w rodzinie, zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń. :) Oraz błogosławieństwa przez nowo narodzoną Dziecinę. ;*
WESOŁYCH ŚWIĄT.! : )

 A u mnie z X-em? Wszystko w sumie dobrze. Nawet powiedziałabym baaaardzo dobrze. xd Po tym jak napisał, że odezwie się dopiero we ferie ja stwierdziłam: „No to ok. Skoro tak chcesz, tak będzie.” xd I ja nie odzywałam się do niego nic. Przez dwa tygodnie ani ja nic do niego nie pisałam, ani on do mnie. Ciężko mi było, ale powiedziałam sobie: NIE. W końcu trzeba coś z tym zrobić. Postanowiłam sobie też, że jeżeli do ferii nie odezwie się to ja już nie będę się starać. To bez sensu przecież by było tak coś ciągnąć na siłę. Ale ostatnio w piątek napisałam do niego życzenia świąteczne. Napisałam, ale nawet nie wiedziałam czy on to przeczyta, czy ma jeszcze ten sam numer. Raport otrzymałam, więc wiedziałam że numer jest aktywny. Ale odpowiedzi nie było. Pomyślałam, no trudno… Szkoda. A wiem też że on jakieś tam życzenia czy coś, noo to nie dla niego. On się raczej w to nie bawi. Nawet „dziękuję” nie napisze.
Następnego dnia, czyli w sobotę ja nie odzywałam się do niego nic. Wieczorem zasnęłam trochę, telefon miałam wyciszony. Obudziłam się koło 22 i zobaczyłam, że mam nie odebrane połączenie od niego. Zdziwiłam się bardzo i przeczuwałam, że stanie się coś, czego bym nie chciała, ponieważ on nigdy do mnie nie dzwonił… Napisałam sms z zapytaniem czy dzwonił. On odpisał coś, ale nie zbyt zrozumiałam o co mu chodzi. Jakieś pojedyncze wyrazy. Później już nie odpisywał, więc poszłam spać. Rano wstałam i popatrzyłam na mój drugi telefon, bo mam dwa numery i zobaczyłam, że tam również mam nie odebrane połączenie od niego. I tak najlepsze było później. Wzięłam telefon mamy i zobaczyłam, że jakieś połączenie tam było. Patrze, a tu jego numer. :o Jak by to mama odebrała, to by się narobiło… Na szczęście tego nie zrobiła. xd Napisałam smsa co on chciał, że tak dzwonił. Odpisał dopiero wieczorem, coś że kasował połączenia, bo ma nowy telefon czy coś takiego i przez to. Nie rozumiałam i nadal nie rozumiem czemu kasując połączenia zadzwonił do mamy… A później pisaliśmy. Rozumiecie to?! Pisaliśmy po tym, jak powiedział, że odezwie się dopiero we ferie. xd Mmm… Coś się dzieje. ;) To było też ciekawe, że ja nawet o nic go z tych rzeczy nie pytałam, a on napisał coś takiego, że do ferii jest zajęty i tylko pisanie nam zostało. W sensie chyba, że się nie spotkamy na razie. A ja go wcale o to nie pytałam. Hehhheh xd Wczoraj też się odezwał… Robi się ciekawie. Znalazłam już na niego sposób. Jak powie, że się nie odzywa to ja też się nie odzywam, aż mu się w końcu znudzi taka cisza i się odezwie. :)
Chociaż wiecie… Z jednej strony już zaczęłam przez te dwa tygodnie układać sobie to, że się nie odezwie, będzie koniec, wreszcie zakończę to znajomość i zacznę żyć normalnie może… No to z drugiej strony cieszę się bardzo chociaż wydaje mi się, że za chwile znowu będzie to samo i nie będzie się odzywał. No ale cóż… Zobaczymy. :)

Bardzo rzadko bywam bo po prostu nie mam czasu… Tyle mam teraz nauki i różnych problemów, że masakra. No ale w miarę możliwości będę się starała być.

Pozdrawiam ;* ♥

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 11 komentarzy

Czy to KONIEC? :((

Tak. Tak… Czy to koniec? Tak mi się wydaje… Pomóżcie, bo już nie mam sił. :cry:
Otóż było wszystko dobrze. Pisaliśmy, śmialiśmy się. Wtedy co napisał mi że nie ma czasu, że ja mogę sobie pisać a on odezwie się jak będzie miał czas i że dzisiaj (w tym dniu) już na pewno nie napisze, wiecie co się stałooo? Napisał :) Bo wtedy ja wieczorem napisałam do niego tak na spokojnie co myślę, że tęsknieee… No a potem napisał. Oczywiście wiadomo co wyszło. Że po raz kolejny mnie okłamał, bo najpierw na mnie wyjechał z pretensjami, że nie ma czasu i że dzisiaj już się na pewno nie odezwie a za 4h zmienił zdanie. Wkurzyłam się, że znowu mi kity wciska, no aaaale i tak byłam szczęśliwa. No i było wszytko dobrze. Siedzieliśmy to bardzo późnych godzin nocnych i pisaliśmy. Ale ostatnio znowu coś przestał się odzywać. Zaczęłam go też pytać o spotkanie, no bo miało być przed świętami, ale milczał. No to pomyślałam, że już grudzień, adwent noo to mooże już go nie będę męczyć o to spotkanie i we środę napisałam mu co on na to że teraz no to już dam spokój, ale we ferie na 100% żebyśmy się spotkali, a on do mnie: „Dobra bo nie mam teraz czasu jak będą ferie napisze pa”. Zgupiałam… :o Że jak? On ma zamiar się do mnie nie odzywać przez 2 miesiące? Przecież ja tylko mówiłam o spotkaniu a nie o czymś takim. Pytałam go o to ale nie odpisał nic. :( Pisałam coś ale nie odpisywał. Napisałam nawet coś takiego czy nie odezwał by się w poniedziałek. No bo wtorek, środa, czwartek piszemy próbne egzaminy a on tak na mnie działa, jak jakiś narkotyk. Wystarczy, że coś popiszemy a mogę wszystko ;) Nie odpisał nic. Na następny dzień, czyli we czwartek napisałam do niego, że liczę na to iż w poniedziałek się odezwie i że go kocham. A on: „Nie, napisałem o feriach więc nie wcześniej i tego się trzymaj. Nic wcześniej nie będzie. Wtedy napisze Ci z nowego numeru, na ten już nie pisz.” Cios. Cios prosto w serce. Zwłaszcza dlatego, że obawiam się że się już nie odezwie do mnie nigdy. I co ja wtedy zrobię? Ile razy on już mi coś obiecywał i słowa nie dotrzymał? Tutaj może być tak samo… Czuję, że go stracę. Z jednej strony pocieszam się, że skoro napisał że się odezwie to zrobi to. Że może odezwie się bo napisał że będzie numer zmieniał, a tak to zmienił by i nawet nic nie powiedział, żeby się mnie wreszcie pozbyć? A z drugiej zaś strony, może powiedział mi to dla świętego spokoju żebym się uspokoiła a i tak się nie odezwie? Bo też gdy go np pytam czy to na 100% się odezwie, czy nie zakończy tego w taki sposób, nie odpisuje nic. A gdyby nie miał takiego zamiaru to by napisał że mogę być spokojna bo że na pewno się odezwie? Chociaż też wiem jaki on jest i może nie pisze że na pewno się odezwie, skoro raz napisał że napisze to nie będzie się powtarzał… A Wy co myślicie? Zakończy to? Nic już nie będzie między nami? Czy odezwie się, spotkamy się i będzie wszytko dobrze? :cry:

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Kiepsko… ;cc

Tak. Kiepsko. Wręcz zajebiście kiepsko… On cały czas nie ma czasu. :cry: Oczywiście dla mnie, bo na wszystko inne jasne że ma. Ostatnio napisałam do niego dlaczego tak się zachowuje itd no bo się znowu tak nie odzywa, to on do mnie z pretensjami ale o co mi chodzi, że nie rozumie i że może jaśniej napiszę. No to napisałam co i jak, ale oczywiście nie odpisał. Dzisiaj znowu pytam nooo czemu on tak mnie ignoruje, to wyjechał żebym zrozumiała że on nie ma czasu, że ja sobie mogę pisać a jak będzie miał czas to że odpisze, bo że to nie jest wioska że nic się nie robi. Nooo kuurde… Ja już nie mogę. Tak tęsknie. Nie piszę mu już nawet o tym. Już dość dawno mu nie pisałam też że go kocham… Staram się ograniczać. A czym bardziej ja się staram nie odzywać, tym bardziej on się nie odzywa. I tak w kółko. Ciągle czekanie, czekanie jeszcze raz czekanie i nic więcej. A bo może się odezwie… A ja już coraz bardziej bez niego nie mogę. ;c I tak bardzo mnie to męczy… I tak szczerze. Mam ochotę już od dosyć dłuższego czasu zakończyć to wszystko. Zakończyć i zacząć od nowa. Ale zawsze brakuje mi odwagi na to. Dzisiaj też… Po tym sms od niego, tak bardzo chciało mi się znowu płakać tak ogromną miałam ochotę napisać mu wreszcie, że skoro tak, skoro tak cały czas nie ma dla mnie czasu i jestem na ostatnim miejscu to koniec. Koniec bo już mam tego wszystkiego dość. Ale nie. No znowu nie dałam rady. I znowu będę kolejny rok cierpieć, cały czas w nadziei że może za chwilę będzie ok.
I teraz, mam ogromny żal do niego o to że on to wszystko zaczął. Po co? No kurde po co? Teraz on by odszedł, ja miałabym spokój, nie musiałabym się martwić o to wszystko, mogłabym sobie normalnie żyć. A tak? No co on narobił najlepszego? Co? A teraz ma mnie gdzieś ;c Mogłabym sobie spokojnie żyć z chłopakami w moim wieku, bo w ostatnim czasie uuuuf… Już aż mam ich dość. Co chwile jakiś mi głowę zawraca… Grrr ;x A ja chcę tylko mojego X i nikogo więcej! Ale co dzień to gorzej… Nie wiem ile jeszcze tak wytrzymam. :cry: I w dodatku mam takie podejrzenia, że to przeze mnie jego tutaj nie ma. Wydaje mi się, że proboszcz o tym wiedział. Nie wiem. To tylko moje przypuszczenia, ale takie mam. I w dodatku gdy zapytałam o to X czy proboszcz o tym coś wie to nie odpisał nic. Wydaje mi się, że gdyby nie wiedział to odpisałby. Że co ja wymyślam itd a tutaj nic nie było… I jeszcze bardziej mnie to dobija. Do Kościoła jakoś nie mogę wejść. Jak bywałam tam bardzo często i to nie ze względu na X tylko po prostu. Lubiłam iść, wyciszyć się, porozmawiać z Bogiem tak teraz ciężko… Na różańcu byłam może z 7 razy. Ale nie wiem czemu tak jest, coś jakby mnie trzyma, zatrzymuje przed pójściem tam. I w dodatku cały czas bym tylko spała, i tak źle się ciągle czuję. Cały czas tylko zamulam i albo mnie głowa boli albo coś tam i śpię. Jak dawniej mało co spałam, prawie w ogóle nocami nie sypiałam, nie jadłam tak teraz koło 18 tak bardzo chcę mi się już spać że kładę się zasypiam i śpię spokojnie do 7 i gdyby nie szkoła spała bym dalej… Moje życie jest jakieś bez sensu w ogóle… :cry: :cry:

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Zrób co się da, co tylko się da… ;)

Od razu przepraszam, miałam dokończyć… Tak wiem i pamiętam o tym, tylko po prostu brak mi czasu… Mam tyle nauki, tyle zajęć, obowiązków, że ledwo co się wyrabiam. A i tak kiepsko mi to wychodzi. Ale obiecuję, że to dokończę. :)
A u mnie nic ciekawego… Mój X ostatnio nawet się odzywał więęęc cieszę się. I teraz mu marudzę, żebyśmy się spotkali. ;) Nooo zobaczymy czy się uda. Teraz wiem, że tam na parafii ma dużo obowiązków związanych z Wszystkimi Świętymi, więc staram się mu trochę dać spokoju. Wczoraj nawet napisał, żebym mu na razie nie zawracała głowy. Że da mi znać po tym wszystkim. Nooo ok. Rozumiem. ;) On też chce trochę odpocząć. Więc czekam, ale robię co się tylko da żeby go wreszcie ujrzeć. :) A to, że ma tyle obowiązków to na stronie Jego parafii mogę przeczytać, bo On sam to już nie powie… -_- Więc teraz oby jak najszybciej minęło to… Bo tęsknie za Nim. :( Mam nadzieję, że wreszcie się spotkaaaaamy. :) Trzymajcie kciuki, żeby się udało. ;) ;**

**************************************************


Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią nie, 
BĘDZIEMY BIEC DO SIEBIE.! ♥♥ ;*

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

19.10.2012 – 19.10.2013 ♥

Tak. To dzisiaj rok. Hmmm… Dużo się pozmieniało przez ten czas. Bardzo dużo. Kocham Go. Kocham ponad wszystko. Kocham choć nie powinnam…

A te wspomnienia najbardziej mnie dobijają… Kiedy myślę o tym wszystkim co było gdy tutaj jeszcze był. :cry: Nie mogę powstrzymać łez. Pisząc ten kawałek już oczy mi się zaszkliły.
Pewnie nie zdołam opisać wszystkiego, ale chociaż niektóre sytuacje postaram się. :)
Zacznę od dnia który najbardziej pamiętam. Był to 4 lub 5 październik (bo nie wiem dokładnie), czyli kilka dni przed tym jak napisał pierwszy raz. Dzień bardzo ładny. Piękna jesień. Było wtedy bardzo ciepło. I to był dzień w którym on siłą zaciągną mnie w raz z Nim do ołtarza. Tak do ołtarza, nie pomyliłam się :) No wtedy oczywiście nie wiedziałam, czemu tak nalegał – teraz to jaśniejsze jest. A mianowicie bardzo chciał bym razem z Nim mówiła różaniec. Pamiętam to bardzo dokładnie. Powiedział w szkole na jednym z jego dyżurów podczas przerwy, że mam przyjść i koniec. Kiedy ja się wzbraniałam, nie chciałam się w ogóle na to zgodzić, to On już chyba nawet zaczął mnie szantażować że będę chciała 6 :) Że mi nie da jak nie powiem tego różańca. Zgodziłam się, no bo wyjścia nie miałam :P Ale powiedziałam, że ma On mieć wtedy Msze… On ucieszył się chyba, że Go o to proszę i powiedział, że no to zamieni się z proboszczem. Choć wydaje mi się, że i tak miał mieć On wieczór i przez to tak chciał, żebym ja mówiła wtedy. :) Ale ten dzień pamiętam doskonale. ♥

************************************
Ciąg dalszy nastąpi. :) Albo jeszcze dzisiaj, albo raczej w najbliższych dniach, bo dzisiaj już brak mi sił. Nie dość, że smutno mi bardzo, że się nie odzywa to ogólnie zmęczona jestem. Musiałam jechać ze sztandarem na pogrzeb. Pojechaliśmy o 11 wróciłam na 15. :/ Jakieś 4h stania. :/ Po powrocie zaraz znowu do Kościoła na ten różaniec z siostrą. Także już zasypiam normalnie… Ale chciałam choć coś napomnieć, że to dzisiaj właśnie ten rok.♥ Rok już z Nim. ;) I choć nie zawsze było kolorowo. Były jakieś posty, kilka końców naszej znajomości, mnóstwo łez, nie przespanych nocy, to Bogu dzięki przetrwaliśmy to jeszcze… ;) I na razie Go chyba jeszcze mam.
_________________________________
Kocham Mojego X Jak Nikogo Innego. Jest dla mnie wszystkim.
Dziękuję Ci Boże za tak wspaniały choć ciężki dar. Tylko Ty tak naprawdę wiesz ile On dla mnie znaczy. Proszę nie zabieraj mi Go teraz. Wybacz mi to, że to JA zabieram Go Tobie… Ale wiesz, że jest On dla mnie kimś… Sama nie wiem kim. Ale kimś wspaniałym. Kimś bez Kogo teraz ciężko mi żyć.
Jeszcze raz proszę WYBACZ. I też… PROSZĘ Z CAŁEGO MOJEGO MAŁEGO, POSZARPANEGO SERCA, KTÓRE JESZCZE MIMO WSZYSTKO BIJE. BIJE BO TO TY BOŻE DAJESZ MI JESZCZE SIŁĘ. PROSZĘ DAJ MI SZANSĘ W NAJBLIŻSZYM CZASIE SPOTKAĆ SIĘ Z NIM. Amen.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Daleej to samo… :(

Tak. Dalej tak samo. Nie odzywa się. Nie mam pojęcia czemu. Z tego co wiem, oni tak mają. Staram się tym nie przejmować. Tylko przykro mi, że tak mnie traktuje… A nie odzywa się już jakieś 3 tygodnie… No w tym może tylko 1 smsa napisał. :cry: Chooolera… Mimo, że staram się myśleć, że za chwilę się odezwie i będzie wszystko ok, (jak zawsze…) to jednak zaczynam się martwić bardzo… Eeeh… Nie wiem. Czy coś się się stało, nie ma czasu, czy znowu jakiś głupi koniec… (?) :( Wiem, że ostatnio był u Niego nasz proboszcz… Którego On tak nienawidzi. A może on mu coś powiedział? Znowu pojawiają się pytania na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. :(  I ta cholerna tęsknota. :cry: Prawie 2 miesiące już Go nie widziałam. Nie wiem co to dalej będzie.
On wie. Wie, że ja nie chcę od Niego Bóg wie czego. Wiem, że ma sutannę i pewnie będzie ją miał. Ale ja chcę by On był. Był i to mi wystarcza. Tylko skoro już ma być to niech będzie a nie tak, ze miesiącami się nie będzie odzywał. Przykre to bardzo jest. I już sama nie wiem co mam zrobić. :cry:

Nowy wikary dalej mnie wkurza… Cały czas coś gada głupiego. Ostatnio specjalnie, żeby nie być na religii poszłam sobie na konkurs z angielskiego. Wróciłam już pod koniec lekcji, wchodzę do klasy powiedziałam Szczęść Boże i on od razu gdzie ja byłam i takie oczy wystawił. No to ja, że na konkursie i usiadłam w ostatniej ławce, żeby mnie nie widział. A on za chwilę na jakim konkursie i w ogóle wszystko się wypytał. Na drugi dzień stałam ze sztandarem, bo było ślubowanie pierwszaków. Nigdy ksiądz nie przychodził na to a on przyszedł… I ledwo tylko mnie zobaczył to z góry na dół a byłam w sukience i „co się tak odszczeliłam ja sróż w Boże Ciało” później cały czas się śmiał i mnie rozśmieszał kiedy ja miałam stać poważnie. A już po, kiedy siedziałam sobie pod ścianą podszedł do mnie i powiedział, że bardzo ładnie stałyśmy i że on by tak nie potrafił… Poker Face.-_- Masaaakra. No i wtedy zaczął też pytać o ten konkurs. I stwierdził, że ja to chyba takim poligotą jestem, bo że ostatnio na konkursie z niemieckiego (co się nawet zdziwiłam skąd on wie, że ja na tym konkursie byłam ;o ), z polskiego, z angielskiego… Masakra. Wczoraj byliśmy z nim na takiej drodze krzyżowej i na Mszy. No tam w miarę spokojnie było. Za to dzisiaj musiałam z młodszą siostrą iść do zakrytii bo miała mówić różaniec. Modliłam się, żeby go nie było. No ale się nie udało. Wszedł i od razu tak się patrzy i co ja tutaj rooobię i w ogóle zaczął do mnie gadać podczas Mszy (czego ja nienawidzę), śmiał się i pytał kiedy ja mówię różaniec. No to powiedziałam, że chyba we wtorek mamy mówić z koleżankami. No to że fajnie. I gdy było „przekażcie sobie znak pokoju” jak się uśmiechnął i jak ścisnął mi rękę tak do tej pory to czuję… -_- Później po różańcu, proboszcz jeszcze nie wszedł do zakrystii (bo proboszcz miał tę Mszę), on do mnie że noo ładnie te dzieci mówiły różaniec etc. I za chwilę, że chyba we wtorek mają mówić dzieci z 2 klasy więc my chyba nie będziemy mówić i że to najwyżej we środę… Tak. To znak, że zamiast się modlić, a sprawiał takie wrażenie, to on myślał o czymś innym. Koooszmar. Ja już mam jednego Księdza i On mi wystarczy, bo to i o niego za dużo jest…
Nie wiem naprawdę już co mam zrobić z tym wszystkim. :cry:

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czemu tak jest? :(

Witaaam Was :)

Na całe szczęście wypuścili mnie wczoraj… Znaczy wróciłam koło północy dopiero także beznadzieja. Wróciłam a dalej czuję się kiepsko i jak bolało tak boli… Nie wiem czemu. Lekarze też nie wiedzą. Dali mi kilka kroplówek w szpitalu trochę przeszło to powiedzieli że mnie wypiszą, no ale mimo to dalej się źle czuję. :( Eeeeh :cry: Ale boli dalej i rodzice powiedzieli że jeżeli nie przestanie to pojedziemy do innego szpitala. Ale ja nie chcę… Mimo, że ledwo co chodzę. :cry:
A najbardziej przykro mi jest z tego powodu, bo napisałam do mojego X-a że jestem w szpitalu a on? Znowu mnie olał i nawet się nie odezwał. Czemu to też nie wiem… Naprawdę ma mnie gdzieś? Ciekawe czy gdyby się dowiedział, że umieram to czy by się odezwał? Pewnie też miał by mnie gdzieś. Eeeeh…  :-|
Tylko czemu tak jest?? Naprawdę ma mnie gdzieś??? :(

Opublikowano Bez kategorii | 8 komentarzy

Beeeeeeznadzieja…! :’(

Muszę jechać do szpitala… Nie wiem na jak długo, nie wiem kiedy wrócę, nie wiem nic… :cry: Mam nadzieję, że to przeżyję…

Pozdrawiam…
:(

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj