To naprawdę już WRZESIEŃ…?!

Nooo nie wierzę , że już jutro do szkoły…  :cry: Nienawidzę września… Września i ogólnie jesieni… Okropna pora roku… Jeden plus. :) To pora roku w której się to zaczęło tak naprawdę… Za kilka tygodni to będzie już rok.   No a poza tym jak zacznę sobie to wszystko przypominać… Jak jeszcze tutaaj był. No NIENAWIDZĘ!! tej pory roku… No i szkoła… :( I to w dodatku do szkoły w której Jego nie ma. :cry: Jak zazdroszczę tym którzy Go teraz będą mieli. :( A ma podobno jakieś szkoły. Tak przynajmniej wczoraj mi napisał… ODDAJCIE MI GO!! ON JEST MÓJ! MÓJ! MÓJ! I TYLKO MÓJ!!!  :cry: Szkoda tylko, że nikt tego wołania nie może usłyszeć… :cry: Ehhh… :cry: Jakie to wszystko okropne… Nie chce iść do szkoły… Do szkoły w której Go nie ma! Nie ma i już nigdy nie będzie! Ja sobie tego nie wyobrażam… Wiem już od ponad 3 miesięcy o Jego odejściu ale nadal w to nie wierze. :cry: Staram się o tym nie myśleć… Ale tak ciężko teraz. :cry: Dzisiaj ta Msza… Taka beznadzieja. :( Beeee :cry: Nienawidzę tej Czarnej Mafii  :evil: A zwłaszcza Naszego proboszcza od siedmiu boleści… Przez Niego Mojego uKochanego już tutaj nie ma… :( Ten Nasz nowy wikary też podobno jakiś przymuł… Przynajmniej tak Mój Kochany mi pisał… Że w ogóle taki nie kumaty :D Wczoraj to nawet nie bardzo się dało z Nim popisać bo taki był wkurzony po wizycie na tej plebani… Nie wiem jaki ten nowy, poznam dopiero w szkole, ale jak Moje Słonko takie zdenerwowane było i tak na niego pisało to musi być naprawdę kiepsko… I też właśnie nie bardzo popisaliśmy wczoraj bo tak się nerwował… :P Móóój Kotuś  No w ciągu dnia to jeszcze jakoś uuujdzie… A wieczór. To dopiero jest masakra… Jak zacznę sobie to wszystko układać, analizować… Ile było sytuacji w których mogłam postąpić inaczej, i gdybym inaczej jakoś zadziałała może było by lepiej? No już mi sił czasem brakuje… :cry: Ile bym oddała żeby tutaj był… :cry: Wiem że teraz już nic nie możemy zrobić, ale no nie mogę się z tym pogodzić.! :cry: Beznadzieja… :cry: Teraz tylko się modlę i Boga proszę żeby jakoś w miarę wyglądał ten Nasz kontakt… Żeby to się nie skończyło. Ja sobie nie poradzę bez NIEGO! A teraz 3 gimnazujm. Egzaminy. Wybór szkoły. To całe bierzmowanie. No muszę się wziąć. Ale wiem, że jeśli z Nim pójdzie coś nie tak to sobie nie poradzę… On jest dla mnie wszystkim! Aaaaj… Bo się znowu popłacze… :cry: Wiem jedno. MUSZĘ ZROBIĆ WSZYSTKO ŻEBY GO NIE STRACIĆ… ♥
W sumie… Zastanawiam się… Czy nie powinnam troszkę odpuścić. No bo na początku było tak, że on do mnie tak ładnie pisał… Miło bardzo    Słodko tak :) Sam się odzywał. Pytał co u mnie i w ogóle. Było cudownie :) Starał się chyba bardzo. A teraz… Teraz tak nie jest. Teraz odezwie się raz za czas… Chociaż ostatnio i tak się baaaaaardzo poprawiło i częściej piszemy. :) Ale i tak nie pisze do mnie jak dawniej. A za to teraz ja cały czas mu słodze… Pisze rano miłego dnia i że Go Kocham. Wieczór dobranoc… I cały czas Skarbuś, Kotuś i w ogóle, w ogóle… Wiecie jak to jest :) Jestem na Jego każde zawołanie. I tak się zastanawiam, że on chyba wie że mnie ma, nie zależnie od tego co zrobi i może przez to tak jest? Przez to przestał tak mi często ładnie pisać? Przestał się starać? Hmmm… Przecież czasem to ja się Jego nie mogę doprosić o jednego głupiego sms-a… Były takie momenty, że się nie odzywał przez miesiąc a później było ok. (W czym ja do Niego cały czas wypisywałam i mu słodziłam :D ) Albo np nie odzywał się kilka tygodni a później ot tak napisał żebym o Nim myślała…  Co o tym sądzicie? Może ja powinnam troszkę przystopować? Podam też taki przykład nad którym się zastanawiałam. Był w lipcu na urlopie. Cały miesiąc Go nie było tutaj u Nas. A przed wakacjami powiedział mi że mam do Niego nie pisać bo jak będzie za granicą to Jemu będzie z konta ciągło. No to ok. Wiadomo. Starałam się nie pisać. Tak po pierwszym tygodniu coś mu tam napisałam, później drugi tydzień to w ciągu tygodnia się nie odzywałam w weekend coś napisałam też. Ale nie dużo. I w kolejnym tygodniu On sam się odezwał… :) No jakież było moje zaskoczenie :D I to napisał że jest za granicą więc Jemu będzie też ciągło. Tak się wtedy zdziwiłam :o No ale widzicie. Może faktycznie przestałam się tak odzywać i coś Go ruszyło (może zatęsknił :D ) i się odezwał? Co myślicie? Bo ja już mam totalny mętlik… Jakie to wszystko dziwne…
Napiszcie co myślicie… Ja Go Kocham. I jak wiadomo w każdej sytuacji znajduje dla Niego jakieś usprawiedliwienie. Wy widzicie to inaczej. Czasem taka rada osób nie wtajemniczonych w to jest też dobra… :) Bo ja nie dopuszczam tych gorszych myśli do siebie :P

Aleeee pogoda :( Deszcz… Uroki września…  :roll:

Pozdrowionka ;*

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „To naprawdę już WRZESIEŃ…?!

  1. lilla.weneda pisze:

    Witaj.

    A powiedz mi ile masz lat, do której klasy chodzisz? Podejrzewam, że średnia. Z Twoich wpisów wnioskuje, że byliście blisko, na początku to wszystko pięknie wyglądało, a teraz on Cię zbywa trochę i lekceważy, tzn. coraz rzadziej pisze i dzwoni i coraz mniej spotkań. A może napisałabyś jak to było dokładnie z tym Waszym zbliżeniem?? Powiem Ci, że takie zachowanie jest tradycyjne u księży. Aczkolwiek muszę Ci też powiedziec, że jeśli byliście blisko, to nie powinien się tak zachowywać. Co innego, gdyby tego między Wami nie było. Jeśli napiszesz bardziej szczegółowo, to wtedy będę mogła coś doradzić.
    Pozdrawiam :) I również zachęcam do częstego zaglądania na mojego bloga. :)

    • onksiadzjaobok pisze:

      Lat mam 15. :) 3 gimnazjum… :/
      Napisać jak to było dokładnie z naszym zbliżeniem tzn? Jak się poznaliśmy? Jak się to zaczęło itd.? O to Ci chodzi? :)
      I co masz na myśli pisząc że: ” takie zachowanie jest tradycyjne u księży”? :)
      Dziękuję, że zechciałaś tutaj zajrzeć ;*

    • ~onksiadzjaobok pisze:

      I jeszcze mam do Cie pytanko :) Bo On wie, że Go Kocham. Pierwszy raz o tym mu napisałam w styczniu. Napisałam. Tak wiem, że to durnota przez sms-y, ale nie widujemy się zbyt często… Wtedy to w szkole raczej, no a w szkole nie będę mówiła mu takich rzeczy. Ale gdzieś tak pod koniec czerwca w końcu udało mi się przy takiej grubszej rozmowie powiedzieć mu to… :) No on jak on… Wiedział już o tym więc reakcja była taka noormalna. A później jak zaczęłam naciskać żeby coś na to że Go Kocham powiedział, to powiedział najpierw ” No a co mam Ci powiedzieć…? Mam Cię za to zabić? :P „, a później gdy znów powiedziałam żeby coś powiedział na to, to on do mnie „No a co Ty byś mi powiedziała jak bym Ci też tak powiedział…?” I moje pytanie jest takie, iż… Co mógł chcieć przez to powiedzieć? Co o tym myślisz? Ja mu często piszę, że Go Kocham – od Niego tego nie usłyszałam nigdy. Więc mogło to coś znaczyć? Z Jego strony było tylko takie coś (to jeszcze na początku tej Naszej bliższej znajomości, kiedy ja mu nie pisałam że Go Kocham, On sam takie coś pisał) np żebym szła do spania, tylko myśląc wiadomo o kim (o Nim :D ). No to ja że myślę caly czas :) A On: No to dobrze kto kocha pamięta i myśli;* jak ja. Albo Rozszerzone źrenice świadczą o tym że coś też :) To się pytam co coś też a On: To co ty wiesz czujesz tu i tam nie podpuszczaj do spania :) Albo była mała sprzeczka bo On coś źle zrozumiał i od razu koniec i na drugi dzień wyjaśniliśmy sobie to i On: „Do spania;* Ciebie nie można tak przestać;*”… I „Śpij dziś spokojnie waryjotko bo Cię very very;*”, albo że tak długo o mnie walczył, czy że jak szalałam za innymi to Jego nie zauważałam :D Albo pytał czy uczuciowo też się łącze z Nim… A raz zapytałam dlaczego akurat do mnie a on: „Tyle ich a ja do Ciebie;* Po co pytasz wiadomo że wybiera się naj naj naj więc taka jesteś;*”.Albo tam pisał że jest zmęczony i że umrze i wtedy włoży sobie moje zdjęcie do trumny:) Na wieczność :P No takie sms-y to kiedyś były… Teraz już nie jest kolorowo ale aaaż tak źle też nie jest, bo bywało o stokroć gorzej… :/ No więc co o tym sądzisz? A zwłaszcza o tym co mi powiedział: „No a co Ty byś mi powiedziała jak bym Ci też tak powiedział…?”. Bo Ty na to inaczej patrzysz więęc, noom. :)
      Bęęęęde meeeega wdzięczna ;* ♥

      • ~lilla.weneda pisze:

        Wiesz co – napisze do Ciebie na maila. Na takie tematy na forum publicznym nie będziemy dyskutować. Mam nadzieję, że maila mam dobrego, więc zajrzyj, zaraz coś napiszę.
        Pozdrawiam:)

  2. ~lilla.weneda pisze:

    Wysłałam Ci wiadomość na maila. Sprawdź :)

  3. ~Delphie pisze:

    Odważny ten twój X że tak sobie piszecie ^^ 3 miesiące to nie dużo, ja nie widziałam swojego ponad rok więc życzę wytrwałości :D Jak chcesz to napisz do mnie, będzie mi bardzo miło :)) anja.em@interia.pl

  4. ~Crystal pisze:

    Witaj,
    na ogół nie udzielam się na blogach,nie komentuję…tylko czytam. Ale tutaj zrobię wyjątek.Dziewczyno…ratuj się i uciekaj jak najdalej. Oni nie potrafią kochać nikogo,więc poszli na Księży..bo wydaje im się,że kochają Boga.Taka smutna prawda.Jest mały odsetek kapłanów,którzy są uczciwi wobec siebie i wobec ukochanej. Nie będę Cię pouczać,bo sama nie lubiłam,gdy ktoś dawał mi „złote rady”….z których wtedy nie skorzystałam-a szkoda. To relacja,która wyniszcza od środka.Jesteś młodą, nastoletnią dziewczyną…chyba nie sądzisz,że on zostawiłby wszystko,bądź chciałby zagłębiać się w taką relację…gdzie niczego nie może być pewien.Zakochasz się w kimś innym,zostawisz Go,a On? Zostanie sam. I odwrotnie,co zdarza się częściej.Poza tym…różnica wieku z czasem daje się we znaki.I jak pisała moja poprzedniczka….Jego zachowania są bardzo typowe dla Księży,wręcz schematyczne.
    Pozdrawiam i dobrego popołudnia życzę ;)

    • onksiadzjaobok pisze:

      Czemu teraz żałujesz, że nie skorzystałaś z tych „złotych rad”?
      To że to relacja która wyniszcza od środka to wiem… Ciężko jest tak żyć, jeszcze teraz kiedy Go tutaj nie ma…
      I co macie na myśli pisząc, że takie zachowania są typowe dla Księży? :)

  5. ~Crystal pisze:

    Żałuję i już.Nie rozpisuję się,bo wiem,że to i tak niczego nie zmieni. Mojego też już nie ma i nie będzie.Więc wytłumaczę co mamy na myśli pisząc „typowe zachowania”.
    Niewinne smsy…i z tego co widzę,bardzo podobne.Może w seminarium otrzymują jakieś podręczniki z typowymi hasełkami i gotowymi smsami?;)Sposób mówienia,patrzenia,zmienne nastroje,nagłe milczenie a później nieoczekiwana euforia i obiecywane „cuda na kiju”-można wywnioskować z licznych historii…opisywanych na blogach ale także…jeśli zna się to środowisko…rzuca się w oczy to wszystko.

  6. ~Mm pisze:

    Popieram Crystal. Złote rady tu na nic. Zastanów się nad tym co robisz i dokąd to zmierza. Jeszcze nie jesteś w pełni dojrzała, ja mjąc 15lat właśnie po raz pierwszy GO spotkałam.
    Co do zachowań, prawda że typowe. Taki niby niewinny flircik. Nie istnieje coś takiego, zawsze któraś ze stron cierpi. Znam przypadki, które wykorzystują swój urok osobisty i naiwność dziewczyn. Z czasem sama dochodzę do wniosku, że padłam ofiarom czegoś takiego.
    Zrobisz jak będziesz chciała, zakochanej dziewczynie NIC nie jest w stanie stanąć na drodze….to też wiem.

    • ~onksiadzjaobok pisze:

      Noo właśnie… Jeeeeejku :( To wszystko takie ciężkie jest. No i tak jak mówicie. Ciężko jest, ale mimo to i tak nie posłucham tych rad i nadal będę w tym trwać… No nie wiem. Może kiedyś będę tego żałować, ale teraz ja nie potrafię z Nim tego zakończyć. Choć tak naprawdę to ja nie wiem ‚na czym stoję’, bo nie mam pojęcia co to wszystko tak naprawdę jest. Ja Go Kocham. A On? Nie mam pojęcia jak to jest z Jego strony. Unika bardzo takiej poważniej rozmowy. Raz gdy go zapytałam kim dla Niego jestem, tak prosto w oczy bo na sms-y z takimi pytaniami to zazwyczaj nie odpisuje, to odpowiedział Człowiekiem…? I zaczął coś głupiego gadać. Unika po prostu jak może tego tematu. I tak naprawdę, na poważnie nie odpowiedział mi na to pytanie. Nie mam pojęcia co to wszytko może być, co On w tej Swojej głowie myśli… Faktem jest też to, że z tego co Go znam to On o Swych uczuciach raczej nie mówi. No ale w tym wypadku pasowało by chyba coś powiedzieć. Bo ja chciała bym w końcu wiedzieć! Wiedzieć za kogo mnie ma? Kim jestem DLA NIEGO. On nie chce mi tego powiedzieć… I to już rok czasu w takiej niepewności. Zaczyna mnie to już coraz bardziej denerwować bo w końcu chcę wiedzieć co i jak.!
      Chociaż z drugiej strony to jedno to to, iż napisał że już nigdy więcej się do mnie nie odezwie ostatnio, kiedy napisał że to koniec a i tak nadal pisze i w ogóle, w miarę dobrze chyba jest. I może gdyby mu na mnie nie zależało to może faktycznie by się nie odezwał i koniec. A znam Go troszkę i wiem że On jak postawi na Swoim to tak będzie i choć by nie wiem co On zdania nie zmieni. A tu jednak… Zmienił. I tak też, bo ja nie wiem… Czy On zazdrosny jest…? No bo teraz już na 100% jestem pewna, że ten koniec był z powodu tego całeeeego naszego nowego wikarego. Kiedy mu powiedziałam, że jest w miarę ok, że z nim rozmawiam, że nawet on sam podszedł do mnie przed Mszą i gadaliśmy, śmialiśmy się. Powiedziałam Mu o tym i o to poszło… I później musiałam Go zapewniać, obiecywać że nic z Nim nie będę mieć wspólnego, że z nim nie będę rozmawiać, On chyba nawet do Kościoła by mi chciał zabronić tutaj chodzić… Nie powiedział tego oczywiście, ale tak by wynikało. I jak powiedziałam, że nie byłam w ostatnią niedzielę u Nas to chyba nie był z tego powodu smutny. No i były docinki, że mam nowego wikarego, że mam lekcje religii z Nim. Żebym sobie z nim pisała te sms-y etc. No i w ogóle… No ja już nie mam pojęcia… To tak niby tak, a tak patrząc na to że mnie tak czasem olewa to mógłby być zazdrosny? Mogło by Mu na mnie naprawdę zależeć?
      Bo – z przykrością muszę stwierdzić – ale ja się już w tym pogubiłam… :/

  7. ~Mm pisze:

    Polecam książke Stasi Eldredge „Urzekająca”. Może to trochę pomoże Ci zrozumieć siebie. I czego w nim szukasz. Prawda jest taka, że faceci są totalnie inaczej zbudowani niż my, co dla nas jest mega ważne dla nich jest błahostką. Nie lubią mówić o uczuciach i w ogóle są bardziej gruboskórni. Poza tym, pomyśl, on nie jest zupełnie wolnym człowiekiem, on komuś coś obiecał, ale w gruncie rzeczy tym samym skazał się na samotność, którą próbuje stłamsić, zabić w sobie właśnie takimi niby nie zobowiązującymi flircikami. A potem może odzywają sie w nim jakieś wyrzuty sumienia, albo się orientuje, że przegina. A już z pewnością nie zdaje sobie sprawy jak bardzo Cie rani. Znam X, który jest mega miłyni otwarty na wszelkie małolaty, kochają się w nim, że ojej. Jemu dobrze to na ego robi, a je olewa. Albo od czasu do czasu bywa miły i je dla żartu zaczepi.
    Masz 15 lat, przypuszczam, że nie jesteś jeszcze dla niego kobietą na jego poziomie, w sensie nie myśli tak do końca o Tobie. Natury nie oszuka, ale pamiętam jak X mnie traktował jak miałam 15 lat, identyczne żarciki, wakacje, flircik i tak dalej. To nie był dobry pomysł. Bo byłam małolatą, nie byłam dla niego niczym na „jego poziomie”.
    A jakie są między Wami relacje, tylko w szkole czy też jakieś nie wiem, kino, kawa, lunch? W sensie spotykacie się „poza” wszelkimi mozliwymi momentami, gdzie on musi być służbowy i profesjonalny?

    • ~onksiadzjaobok pisze:

      Wiesz… Z tym że on Komuś coś obiecał, to ja bym się kłóciła… Znaczy kłóciła. Hmm… Według mnie On Księdzem jest tylko ot tak sobie. Znam Go troszkę więc tak mi się wydaje, że sutanna jest tylko sposobem na zarabianie – nie ukrywajmy – dobrej kasy. Jeszcze tak jak miał na naszej parafii… Kuuupe kasy tu było, tak więc. (I dlatego też może mieć żal do Nas że niestety stracił to wszystko i tam może nie jest mu już tak dobrze…) I nie wiem jak On te obietnice składał, Komu, i w ogóle po co? A podam taki przykład też. Uczył nas religii. I jak wiadomo młodzież teraz nie wstydzi się pytać o różne takie nietypowe sprawy. Jeszcze takiego kogoś jak tego „Mojego” Księdza. Otóż mój kolega zapytał Go raz Co jeśli Ksiądz chce sobie „ulżyć” z dziewicą. Tak brzmiało pytanie. A Jego odpowiedź jeszcze bardziej wprawiła mnie w osłupienie. A przecież Ksiądz nie ślubuje, że nie popełni grzechu. No dobra… Ok. Ale choolera jasna przecież obowiązuje Go celibat! Zakłada sutannę to rezygnuje z przyjemności. Proste. To jest Jego zdanie i On przecież ma prawo mieć Swoje zdanie, tylko chodzi mi o to jaki On nam – nam dzisiejszej młodzieży, która stacza się coraz bardziej przykład daje? Przecież nie powinien w ten sposób do nas mówić. Z Jego wypowiedzi wynikło iż sutanna nie jest żadną przeszkodą, żeby sobie spokojnie gdzieś tam na boku kogoś mieć i w dodatku że to jest nic złego. I chodzi mi tutaj o to że dla Niego te śluby to są chyba niczym tak naprawdę… I już dawno chyba o nich zapomniał…
      Wiem, że może to trochę dziwnie brzmieć że Kocham Go i w ogóle a tu takie haaaalo na Niego ale po prostu czasem Jego zachowanie mnie baaardzo oburza… :/ Bo mimo wszystko jest Księdzem i powinien dawać dobry przykład, chociaż tak publicznie, a to już co On prywatnie robi to inna sprawa. Przecież On się będzie z tego tłumaczył…
      I jakoś mi się tak nie wydaje, żeby On miał jakie wyrzuty czy coś takiego, że źle robi… No nieee wiem.
      A co do tego, że ja jestem dla Niego małolatą… To ja wiem. No ale cóż możemy zrobić? Ale też gdyby to był dla Niego taaki wielki problem to by tego nie zaczynał. A raz gdy go zapytałam o Jego dokładną datę urodzenia to nie chciał powiedzieć… Zaczął żartować że to tylko mama Jego wie, że nawet w peslu jest nie ta i żebym nawet nie próbowała. W ostateczności powiedział tylko dzień i miesiąc oraz to że przecież wiem jak jest i że Go i tak nie zmienię. No chodziło Mu chyba o to że starszy jest ode mnie i nic nie możemy zrobić. I ja też wiele razy kiedy On się tak nie odzywał pisałam Mu to że chyba jestem dla Niego tylko jakąś małolatą, która się w Nim zakochała, że On na to pozwolił, dopuścił do tego a że teraz ma tą gówniarę w dupie i to jak ją rani, jak cierpi… I czy tego chciał? Czy takie był Jego cel?! Jak jestem wkurzona to piszę Mu wszystko co myślę… I czasem to wychodzi na dobre dla mnie… :) Ostatnio, kiedy napisał o tym końcu to też byłam bardzo zdenerwowana i napisałam również, żeby sobie nie myślał że to tylko jakieś głupie zauroczenie i że zaraz mi przejdzie i o Nim zapomnę bo że tak wcale nie jest. Że gdyby tak było to już dawno bym sobie dała z Nim spokój i nie bawiła się w te Jego gierki, nie czekała ciągle na Niego i w ogóle… I tak powiem też, że gdybym tylko chciała to chłopaka bym już dawno miała a o tym X-ie bym zapomniała. I o tym też mu pisałam… No ale kuuurde no nie mogę! No ciężko mi już taaak… :(
      A co do spotkań no to hmm… Na początku kiedy On chciał to ja nie byłam do tego zbytnio przekonana. No bo ja byłam w szoku, że taki ktoś jak On do mnie napisał no i w ogóle… Przecież to Ksiądz. A później kiedy już się z tym troszkę powiedzmy oswoiłam to już jakoś bardzo nie było okazji… Albo nie miał czasu, albo się nie odzywał. Czy też obiecał, że się spotkamy a i tak nic z tego nie wyszło. Może dwa razy byliśmy tak sam na sam, kiedy przyszłam do Niego na chwilę na plebanie… Przed Jego wyjazdem na wakacje nawet się przytuliliśmy… Znaczy ja do Niego, a On nie odepchnął mnie tylko też tak przytulił :) Hehhe ;) Wieeem że to dziecinada… Że cieszę się jakim głupim przytulasem… Ale dla mnie to bardzo dużo. :) No i mieliśmy się spotkać w sierpniu, miałam na noc do Niego przyjść kiedy był sam, no ale niestety się nie udało… A teraz Go już nie ma, ale próbuję Go namówić żebyśmy się spotkali w najbliższym czasie. No nie ma bardzo gdzie teraz, ale może coś się uda… :) Tęsknie za Nim już bardzo… Eeeeh… :(

  8. ~Mm pisze:

    To jeśli jest z tych, których powołaniem były jednak pieniądze to przykro mi bardzo. Być może to nie stawia go w najlepszym świetle…ale nie ważne. Czyli w sumie nie macie aż tak bliskich relacji, pisujecie smsy, ale żeby się spotkać poznać bliżej i spędzić czas, to nie?
    Może spróbuj się na chłodno zastanowić co Cię przy nim trzyma, co Cię w nim ujmuje, co sprawiło, że go pokochałaś. Za czym w nim tęsknisz.
    Nie jestem wyznawczynią spiskowych teorii dziejów, ale spotkałam się gdzieś na którymś blogu z teorią, że oni sobie nas wybierają na ofiary. Dokładnie wiedzą jakie typy są podatne na bycie ofiarą i na każde skinienie ich palca. Co w sumie nie jest takie głupie jak czytam te blogi…

  9. ~onksiadzjaobok pisze:

    Szczerze? Ja nie mam pojęcia dlaczego i za co Go tak bardzo Kocham… Co mnie w nim urzekło aż do tego stopnia… Dlaczego wzięłam sobie tak ciężki krzyż (miłość do Księdza – osoby której mieć na własność nie mogę) który muszę teraz ze sobą nieść i nie chcę się go pozbyć. Nie wiem. A tęsknie za Jego obecnością. Ja chcę żeby On po prostu był. Mi to wystarcza… Te pytania są dla mnie zwyczajne zbyt trudne, nie potrafię udzielić na nie odpowiedzi…
    Ja dużo czytam na ten temat i… Są takie wypowiedzi, że takie młode osoby często wybierają takich ludzi jak On, starszych od siebie wtedy, gdy nie zaznały tej miłości, czułości, opieki ze strony rodziców. Ja muszę tu z przykrością stwierdzić iż nie zaznałam tego od rodziców… Nie jest między nami najlepiej. Często są kłótnie. Rzadko z nimi rozmawiam, no nie mam w nich wsparcia, bardzo często jest tak że spędzam całe dnie w swoim pokoju, bo po prostu czuję że jestem dla nich ciężarem. No nie chcę tam do nich schodzić bo często też o byle co zaczyna się kłótnia… Siostra mi bardzo dokucza, głupimi tekstami, odzywkami, docinkami co sprawia mi ogromny ból… Wolę już sobie sama posiedzieć… Często właśnie pisząc sms-y z Nim zamiast siedzieć z rodziną… Ja nie chcę nikogo tutaj obwiniać, ale może to właśnie dlatego? Może dlatego że On daje mi to coś więcej, czego nie dostaję od rodziny, rodziców, sióstr… Uciekam do Niego. Z Nim mogę pogadać, pośmiać się… Mogę mu powiedzieć o wszystkim, czego nie mogę zrobić w rodzinie… Nie mogę nic powiedzieć mamie bo zaraz albo krytykuje moje zachowanie i rozpęta się z tego kolejna awantura, albo powie innym coś czego ja nie chcę żeby Oni wiedzieli. Z siostrą jest to samo… A On taki właśnie nie jest… I nie krzyczy na Mnie, nie wyśmiewa się… A wręcz przeciwnie często mogę usłyszeć od Niego bardzo miłe słowa, jest bardzo czuły… Jest po prostu dla Mnie kimś najwspanialszym bez Kogo sobie życia nie wyobrażam… I może dlatego mi wystarcza to żeby On obok mnie był. Sama Jego obecność jest dla mnie czymś wspaniałym, to że mogę z Kimś NORMALNIE porozmawiać, przy Nim cieszę się że żyje… I cieszę się że mam kogoś takiego jak On. A bez Niego wątpię, żebym to ogarnęła… Może to jest właśnie powodem tej mojej miłości…?
    Eeeeh… :cry:

  10. ~Mm pisze:

    :) to myślę, że jeśli jesteś tego wszystkiego świadoma doskonale to będzie dobrze. A i kiedyś spotkasz odpowiedniego mężczyznę, który będzie dla Ciebie nawet lepszy od X. Wiem, że łatwo mi mówić, ale z doświadczenia mogę powiedzieć – zrób wszystko,mżeby x nie stał się dla Ciebie ideałem mężczyzny i jedynym mężczyzną w Twoim życiu. Nie odpychaj od siebie chłopaków, ale też jakoś przesadnie im nie ufaj. Spokojnie. Kiedy ja przestałam idealizować mojego- nie-mojego x to zobaczyłam, że są inni, nawet fajniejsi faceci.
    Myślę też po sobie, że to bardzo wygodne relacje, bo pomimo wielu zranień, nie wchodzimy do końca oficjalnie w związek, więc nigdy on się nie skończy ostatecznie i definitywnie klęską i zranieniem. A tego się boimy.
    Trzymam kciuki i życzę powodzenia :)

    • ~onksiadzjaobok pisze:

      Właśnie kurcze… Teraz już ciężko mi jest pisać z innymi chłopakami. Nie wiem dlaczego ale po prostu, no nie mogę… Często jest tak, że napisze jakiś to odpiszę, no bo nie chcę być niegrzeczna. Ale unikam ich później jak się tylko da. Nie wiem dlaczego… Być może boję się jakichś nowych kontaktów, bo tak jak tutaj… Aaa co tam, popisać można. A stało się jak się stało. No ale ciężko mi nawiązać jakikolwiek kontakt z innymi chłopakami mimo że oni by chcieli… I wydaje mi się, że – nie daj Boże – straciłabym Mojego X-a to nie wiem, czy jeszcze będę w stanie nawiązać taki bliski kontakt z kimś innym.
      No ale nic… Dziękuję Ci bardzo za wszystkie wypowiedzi, rady. Bardzo cenię takich ludzi, którzy chcą poświęcić choć chwilę swojego czasu dla innych i podzielić się swoimi doświadczeniami, coś pomóż. Jeszcze raz wielkie dziękuję ;** ;* Również powodzenia Tobie w życiu, żeby się układało… ;) ;* Pozdrawiam ;* ♥

  11. ~Mm pisze:

    Nie masz za co dziękować :) stram się pomóc a przynajmniej podzielić się doświadczeniem. Sama nigdy nie miałam żadnej pomocy w TEJ sprawie, bo mało kto jest w stanie zrozumieć problem. I powiedzieć coś bardziej sensownego niż „daj spokój, to ksiądz”.
    Jakbyś kiedyś potrzebowała to napisz do mnie – mariammaddalena@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>