Smuuuuuutno… Tęskno :(

Noo i u mnie nic ciekawego… Smutno coś. :cry: Tęsknie już coraz bardziej za Nim…
Nie pisałam nic tutaj bo miałam komputer zepsuty :-| Dopiero dzisiaj mam go a i znalazłam chwilę, bo do szkoły nie poszłam, bo znów coś się źle czuje. To wszystko jest takie beznadziejne. Po pierwsze szkoła. Nie mam sił by tam chodzić. Nie chcę! Po tym co one mi zrobiły. Ostatnio już nawet takiej gazetki szkolnej nie pozwoliły mi robić z nimi. Niby nic. Ot co. Jakaś głupia gazetka… Ale przykro mi bardzo, że tak mnie traktują. Nie mam już sił by tutaj być. Najchętniej odeszłabym już na tą drugą stronę. Za dużo tego wszystkiego się już robi… I ten nowy wikary. Po prostu jakiś koszmar. Już nie wiem co mam myśleć. Cały czas jak mnie tylko widzi uśmiecha się. Przechodzi obok mnie, kiedy ja siedzę sama i często pyta Co tam? Ostatnio też… Siedziałam tak sobie sama a on do mnie Co ja tak sama siedzę i czy izoluję się od społeczeństwa. Wtf?? Albo musiałam z nim jechać na taką Mszę. Jakieś 2h drogi ode mnie. Jego samochodem. Na szczęście były tam jeszcze 2 koleżanki ale to tak. One siedziały sobie z tyłu a ja z nim z przodu i cały czas coś do mnie gadał i się wypytywał o różne rzeczy… Albo ciągle pyta czy przyjdę na KSM. Jak mówię że nie to pyta czemu i w ogóle i że mam przyjść. Poszłam ostatnio, ale nudy były to mu powiedziałam że idę bo muszę się uczyć na sprawdzian, a to koło 19 już było. A on do mnie, że jak się nie nauczyłam to że już się nie nauczę i żebym została. No ale coś tam wymyśliłam i poszłam… Kooooooszmar! Albo no, idzie tym korytarzem i ja np. jem śniadanie a on do mnie Smacznego i oczko puszcza i się śmieje. Kolega taki jeden już cały czas do mnie mówi, że ksiądz mnie podrywa i się śmieje. Już mam tego też dość. I czym bardziej staram się go unikać tym bardziej on się nawija gdzieś obok mnie. O. Albo na następny dzień co mu powiedziałam o tym że muszę iść z KSM-u żeby się uczyć na sprawdzian. Jestem sobie w szkole miała już być 2 lekcja, wychodzę po schodach. Patrze. Wchodzi on do szkoły. No sobie myślę… Suuuuper! I zaraz się mnie pyta czy już sprawdzian pisałam. Fuck.! No to mu mówię, że jeszcze nie. A on no to kiedy. To mówię, że na ostatniej lekcji a on to, że będzie trzymał kciuki. Później przed tym spr powtarzałam sobie jeszcze on idzie i pyta z czego ja dokładnie to piszę, i musiałam mu pokazywać… Na następny dzień idzie i pyta jak po sprawdzianie… I czy 5 będzie. :/ Albo też na tym KSM pytał kto chce jechać na takie czuwanie dla młodzieży. Ja się nie zgłaszałam, bo nie wiedziałam czy chcę czy nie. A on mnie liczy i że jadę i już. Beeeznadzieja. A na lekcji religii to lajty mam takie… Nie pyta mnie ani nic takiego. Jeden plus chyba tego wszystkiego. No i co mam z tym zrobić? :(

A u Mojego Kooochanego… Hmmm… Sama znowu nie wiem. Już się tydzień nie odzywa. Nie wiem czemu znowu. Kuurcze. Było dobrze, nawet było blisko tego że nie długo się spotkamy i nie wiem czy Go znowu uraziłam czymś, czy po prostu nie ma czasu. Ale już mi bardzo cięęężko. :( I przez tą całą sytuacje w szkole, za nim tęsknie i w domu też czasem średnio. I znowu na tym moje zdrowie cierpi… Już nie daję rady! Już mi tak bardzo ciężko uśmiechać się i udawać że wszystko jest w porządku kiedy momentami nie mam sił by się podnieść.
Ta sytuacja z X też mnie dobija. Tęsknie tak za Nim. Już 7 tyg Go nie widziałam.  :cry:  Nie wiem co dalej będzie. Kiedy się spotkamy… Znów mam takie chwile, że chciałabym to zakończyć ale… Cholera! Brakuje mi odwagi na to. On zbyt dużo dla mnie znaczy. Mimo tego jak mnie traktuje, że odzywa się kiedy mu się spodoba to nie potrafię… Ciągle czekam z nadzieją, że znowu za chwilę będzie jak dawniej. I tak cały czas. Jest dobrze, super. Cieszę się. Nagle cisza. Nie odzywa się. Czasem jakiś koniec. I później znowu dobrze… I sytuacja się powtarza. Ciężko mi już bardzo tak. A mimo to i tak nadal czekam…

TAK MI DOPOMÓŻ CHRYSTE PANIE BOŻE WSZECHMOGĄCY, BO JUŻ NIE DAJĘ RADY!

****************************

http://www.youtube.com/watch?v=A2mnV88R1Ss

Fajnie to pokazane jest, bo…
Dokładnie tak jest. :cry:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Smuuuuuutno… Tęskno :(

  1. ~XIAMEA pisze:

    Laska… załamujesz sie byle czym. ;) mowisz o smierci a to nie wyjscie. Mialam duzo gorzej i zyje i mam wszystko gdzies ;p mniej ksiedzu tez podrywa a ja beke z niego cisne xDD.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>