19.10.2012 – 19.10.2013 ♥

Tak. To dzisiaj rok. Hmmm… Dużo się pozmieniało przez ten czas. Bardzo dużo. Kocham Go. Kocham ponad wszystko. Kocham choć nie powinnam…

A te wspomnienia najbardziej mnie dobijają… Kiedy myślę o tym wszystkim co było gdy tutaj jeszcze był. :cry: Nie mogę powstrzymać łez. Pisząc ten kawałek już oczy mi się zaszkliły.
Pewnie nie zdołam opisać wszystkiego, ale chociaż niektóre sytuacje postaram się. :)
Zacznę od dnia który najbardziej pamiętam. Był to 4 lub 5 październik (bo nie wiem dokładnie), czyli kilka dni przed tym jak napisał pierwszy raz. Dzień bardzo ładny. Piękna jesień. Było wtedy bardzo ciepło. I to był dzień w którym on siłą zaciągną mnie w raz z Nim do ołtarza. Tak do ołtarza, nie pomyliłam się :) No wtedy oczywiście nie wiedziałam, czemu tak nalegał – teraz to jaśniejsze jest. A mianowicie bardzo chciał bym razem z Nim mówiła różaniec. Pamiętam to bardzo dokładnie. Powiedział w szkole na jednym z jego dyżurów podczas przerwy, że mam przyjść i koniec. Kiedy ja się wzbraniałam, nie chciałam się w ogóle na to zgodzić, to On już chyba nawet zaczął mnie szantażować że będę chciała 6 :) Że mi nie da jak nie powiem tego różańca. Zgodziłam się, no bo wyjścia nie miałam :P Ale powiedziałam, że ma On mieć wtedy Msze… On ucieszył się chyba, że Go o to proszę i powiedział, że no to zamieni się z proboszczem. Choć wydaje mi się, że i tak miał mieć On wieczór i przez to tak chciał, żebym ja mówiła wtedy. :) Ale ten dzień pamiętam doskonale. ♥

************************************
Ciąg dalszy nastąpi. :) Albo jeszcze dzisiaj, albo raczej w najbliższych dniach, bo dzisiaj już brak mi sił. Nie dość, że smutno mi bardzo, że się nie odzywa to ogólnie zmęczona jestem. Musiałam jechać ze sztandarem na pogrzeb. Pojechaliśmy o 11 wróciłam na 15. :/ Jakieś 4h stania. :/ Po powrocie zaraz znowu do Kościoła na ten różaniec z siostrą. Także już zasypiam normalnie… Ale chciałam choć coś napomnieć, że to dzisiaj właśnie ten rok.♥ Rok już z Nim. ;) I choć nie zawsze było kolorowo. Były jakieś posty, kilka końców naszej znajomości, mnóstwo łez, nie przespanych nocy, to Bogu dzięki przetrwaliśmy to jeszcze… ;) I na razie Go chyba jeszcze mam.
_________________________________
Kocham Mojego X Jak Nikogo Innego. Jest dla mnie wszystkim.
Dziękuję Ci Boże za tak wspaniały choć ciężki dar. Tylko Ty tak naprawdę wiesz ile On dla mnie znaczy. Proszę nie zabieraj mi Go teraz. Wybacz mi to, że to JA zabieram Go Tobie… Ale wiesz, że jest On dla mnie kimś… Sama nie wiem kim. Ale kimś wspaniałym. Kimś bez Kogo teraz ciężko mi żyć.
Jeszcze raz proszę WYBACZ. I też… PROSZĘ Z CAŁEGO MOJEGO MAŁEGO, POSZARPANEGO SERCA, KTÓRE JESZCZE MIMO WSZYSTKO BIJE. BIJE BO TO TY BOŻE DAJESZ MI JESZCZE SIŁĘ. PROSZĘ DAJ MI SZANSĘ W NAJBLIŻSZYM CZASIE SPOTKAĆ SIĘ Z NIM. Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „19.10.2012 – 19.10.2013 ♥

  1. ~anonima pisze:

    wesz,bardzo fajnie ze mowisz tak ze kochasz tego ksiedza ale chyba musisz zapomniec o nim :( TO JEST KSIĄDZ!!!! on nie moze miec dziewczyny a ty wokół siebie masz mnostwo chłopakow napewno jakiegos znajdziesz :) głowa do góry ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>