Daleej to samo… :(

Tak. Dalej tak samo. Nie odzywa się. Nie mam pojęcia czemu. Z tego co wiem, oni tak mają. Staram się tym nie przejmować. Tylko przykro mi, że tak mnie traktuje… A nie odzywa się już jakieś 3 tygodnie… No w tym może tylko 1 smsa napisał. :cry: Chooolera… Mimo, że staram się myśleć, że za chwilę się odezwie i będzie wszystko ok, (jak zawsze…) to jednak zaczynam się martwić bardzo… Eeeh… Nie wiem. Czy coś się się stało, nie ma czasu, czy znowu jakiś głupi koniec… (?) :( Wiem, że ostatnio był u Niego nasz proboszcz… Którego On tak nienawidzi. A może on mu coś powiedział? Znowu pojawiają się pytania na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. :(  I ta cholerna tęsknota. :cry: Prawie 2 miesiące już Go nie widziałam. Nie wiem co to dalej będzie.
On wie. Wie, że ja nie chcę od Niego Bóg wie czego. Wiem, że ma sutannę i pewnie będzie ją miał. Ale ja chcę by On był. Był i to mi wystarcza. Tylko skoro już ma być to niech będzie a nie tak, ze miesiącami się nie będzie odzywał. Przykre to bardzo jest. I już sama nie wiem co mam zrobić. :cry:

Nowy wikary dalej mnie wkurza… Cały czas coś gada głupiego. Ostatnio specjalnie, żeby nie być na religii poszłam sobie na konkurs z angielskiego. Wróciłam już pod koniec lekcji, wchodzę do klasy powiedziałam Szczęść Boże i on od razu gdzie ja byłam i takie oczy wystawił. No to ja, że na konkursie i usiadłam w ostatniej ławce, żeby mnie nie widział. A on za chwilę na jakim konkursie i w ogóle wszystko się wypytał. Na drugi dzień stałam ze sztandarem, bo było ślubowanie pierwszaków. Nigdy ksiądz nie przychodził na to a on przyszedł… I ledwo tylko mnie zobaczył to z góry na dół a byłam w sukience i „co się tak odszczeliłam ja sróż w Boże Ciało” później cały czas się śmiał i mnie rozśmieszał kiedy ja miałam stać poważnie. A już po, kiedy siedziałam sobie pod ścianą podszedł do mnie i powiedział, że bardzo ładnie stałyśmy i że on by tak nie potrafił… Poker Face.-_- Masaaakra. No i wtedy zaczął też pytać o ten konkurs. I stwierdził, że ja to chyba takim poligotą jestem, bo że ostatnio na konkursie z niemieckiego (co się nawet zdziwiłam skąd on wie, że ja na tym konkursie byłam ;o ), z polskiego, z angielskiego… Masakra. Wczoraj byliśmy z nim na takiej drodze krzyżowej i na Mszy. No tam w miarę spokojnie było. Za to dzisiaj musiałam z młodszą siostrą iść do zakrytii bo miała mówić różaniec. Modliłam się, żeby go nie było. No ale się nie udało. Wszedł i od razu tak się patrzy i co ja tutaj rooobię i w ogóle zaczął do mnie gadać podczas Mszy (czego ja nienawidzę), śmiał się i pytał kiedy ja mówię różaniec. No to powiedziałam, że chyba we wtorek mamy mówić z koleżankami. No to że fajnie. I gdy było „przekażcie sobie znak pokoju” jak się uśmiechnął i jak ścisnął mi rękę tak do tej pory to czuję… -_- Później po różańcu, proboszcz jeszcze nie wszedł do zakrystii (bo proboszcz miał tę Mszę), on do mnie że noo ładnie te dzieci mówiły różaniec etc. I za chwilę, że chyba we wtorek mają mówić dzieci z 2 klasy więc my chyba nie będziemy mówić i że to najwyżej we środę… Tak. To znak, że zamiast się modlić, a sprawiał takie wrażenie, to on myślał o czymś innym. Koooszmar. Ja już mam jednego Księdza i On mi wystarczy, bo to i o niego za dużo jest…
Nie wiem naprawdę już co mam zrobić z tym wszystkim. :cry:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>